• White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

Skydiving Croatia - Hvar Island

Dziś o miejscu absolutnie magicznym i cudownym, mojej małej miłości - chorwackiej wyspie Hvar i oczywiście skokach na niej! 

 

fot. Jacek Heliasz

 

DOJAZD

 

Dojazd na wyspę Hvar do najłatwiejszych niestety nie należy. Z lądem nie łączy wyspę żaden most, więc jedyną opcją jest dopłynięcie na nią promem ze Splitu lub Drvenika. O ile bilety dla osób nie są drogie, to przewiezienie auta wiążę się z kosztem rzędu 400 zł w dwie strony. 

Wcześniej do Chorwacji można dostać się autem lub połączeniami lotniczymi prosto do Splitu. 

W internecie jest wiele stron i blogów opisujących samą wyspę Hvar i dojazd na nią, tam odsyłam. :) 

Po dostaniu się na wyspę, dotarcie już na samo lotnisko nie stanowi większego problemu. Leży ono między dwoma głównymi drogami, w centralnej części wyspy, a z każdą z miejscowości na wyspie dzieli go dystans maksymalnie kilku kilometrów.

Na wyspie można wypożyczyć tanio auto lub skuter i to nim się przemieszczać. 

 

 

SKYDIVING CROATIA

 

Sama firma działająca pod nazwą Skydiving Croatia jest dość dziwnym tworem. Wydaje mi się, że może być on wynikiem przekształcenia się sekcji spadochronowych aeroklubu w Chorwacji lub coś w tym stylu. W całej Chorwacji nie organizuje się skoków pod inną marką niż wyżej wspomniana Skydiving Croatia. Oni natomiast, mimo, że na swojej stronie mają zaznaczone strefy rozsiane po całej Chorwacji, to na żadnej z nich nie ma jakiegoś konkretniejszego samolotu, wszystkie działają raczej tylko tandemowo. 

Do niedawna prężnie działającą strefą była ta w Vrsarze z Turboletem. Obecnie nie wiem jakie są plany związane z tym miejscem. 

 

 

 

STREFA

 

Strefa na Hvarze działa tylko przez dwa miesiące w roku - lipiec i sierpień. Obsługiwana jest przez 4 osoby - organizatorkę Martinę, dwóch tandem pilotów i pilota samolotu. 

Na jej infrastrukturę składa się kilka plastikowych, połamanych krzeseł, również plastikowy stół i stary, okrągły spadochron służący ochronie przed słońcem. Do tego stary, mały budynek z czymś na kształt magazynu spadochronowego. Na zewnątrz toaleta, kran z wodą, kilka mat przeznaczonych pod układanie spadochronu i.... koniec. :)

Klimacik jest, przyznajcie sami. ;) 

Samo lotnisko jest po prostu długimi, wąskim, wyjeżdżonym pasem startowym. Nie rośnie na nim trawa, jest to raczej taka wysuszona, twarda, czerwonawa ziemia. Niestety z dużą ilości suchych i kujących chwastów oraz przypadkowym patyków. Z tego też powodu, mimo ogromnych upałów, klienci tandemowi skaczą zawsze w kombinezonach, dodatkowo wzmacnianym, grubym materiale na pupie. Ja raz porwałam się na skok w krótkich spodenkach, ale niestety w połączeniu z moimi niezwykłymi umiejętnościami lądowania, skończyłam ze zdartą skórą na całej długości nogi, nie polecam. Później zdecydowałam się już na kombinezon lub długie leginsy. :) 


Pas umiejscowiony jest na kierunku wschód-zachód i niezależnie od kierunku wiejącego wiatru, tak zawsze odbywa się lądowanie. Przy mocnym wietrze północnym lub południowym, skoki są odwoływane. 


Jeśli chodzi o ceny to nie pamiętam dokładnie, ponieważ raz płaciliśmy w euro, a raz w kunach. Wydaje mi się, że w związku z tym, że posiadana przez nich cessna to nie jest niezwykle ekonomiczny samolot, ceny za bilet mogły przekraczać 30 euro.

 

Załoga mówi w języku chorwackim i angielskim.

 

 

SAMOLOT

 

Podczas pierwszych moich odwiedzin, na wyspie Hvar latała mała Cessna. Taka dość wygodna, z roletą. 

Dwa lata później była jeszcze mniejsza Cessna. Ona natomiast nie miała żadnych drzwi. Orzeźwiające przeżycie. :)

Oba samoloty latały tylko na 3000 metrów (czasem niecałe) i zajmowało im to dość długo. Nie był to jednak dla mnie problem, Hvar z góry mogłabym oglądać godzinami. Szczególnie piękne jest startowanie i przelatywanie nad małymi, klimatycznych miejscowościami Hvaru, naprawdę coś niesamowitego! 

Gdyby możliwości techniczne pozwalały na wznoszenie się samolotów wyżej niż 3000 metrów i tak podobno nie byłoby to możliwe, ze względu na niedaleki, międzynarodowy port lotniczy w Splicie.

Oba samoloty zabierały po cztery osoby. 
Co ciekawe, pierwsza z cessen po wyrzucie skoczków nie lądowała od razu, leciała najpierw na pobliską wyspę zatankować. ;)

Kolejnym razem organizatorzy byli bardziej wyposażeni i tankowali na strefie. 

 

 

OKOLICA


Samo lotnisko jest wyraźnie widoczne już z wysokości 3000 metrów (jak wcześniej wspominałam leży ono między dwoma głównymi drogami, więc wystarczy je zlokalizować i już widzimy pas startowy). Co ważne, skoczków na tej strefie obowiązują limity. Teraz jest to chyba 100 skoków (chociaż wcześniej wydawało mi się, że mówili coś o 300). Wynika myślę to głównie z braku jakiegokolwiek alternatywnego miejsca lądowania na całej wyspie. Mimo, że z góry może wydawać się ona zielona, to kolor ten spowodowany jest głownie rozległymi winnicami i innymi śródziemnomorskimi roślinami wchodzących w skład makii (czyli kujące, nieprzyjemne krzaki), w których lądowanie mogłoby skończyć się połamanymi nogami i podartym spadochronem. Przy jakimkolwiek problemie lub na przykład po cutawayu, staff strefy zaleca lądowanie na drogach. Są one jednak bardzo wąskie i nie jest ich za wiele w okolicy. No i jeżdżą po nich auta (wow, odkrycie stulecia). Dodatkowo wyspa jest bardzo górzysta.

Same widoki jednak są nieziemskie. Jednocześnie morze, góry, nierówne wybrzeże wyspy, przepływające statki. Bajka. Przepiękne miejsce! 

 

 

CZY WARTO?


Przede wszystkim warto poznać wyspę Hvar, to jest przepiękne miejsce z przepięknymi miejscowościami i wybrzeżem. A jak już się pojedzie zwiedzać, to warto wziąć ze sobą spadochron. :) 

Ale zdecydowanie nie polecam planowanie wyjazdu typowo skydivingowego w tym kierunku. Jeśli macie potrzebę się wyskakać w ładnym miejscu, wybierzcie na przykład Portugalię lub Hiszpanię. 

 

Nie mogę powiedzieć, że organizatorzy skoków na wyspie Hvar są niemili lub nieprzyjaźni. Nie ukrywają natomiast, że jest to strefa nastawiona na działalność typowo tandemową i nie zależy im, żeby skoczkowie przybywali na nią tłumnie. Nie ma tam na to warunków (nie ma układaczy, sprzętów na wypożyczenie itp.) i podejrzewam, że nie jest to szalenie opłacalne dla nich ekonomicznie. 

Pierwszy raz, kiedy spędzałam urlop po lądowej stronie Chorwacji, po prostu umówiłam się z Martiną tak, że jak będą pewni, że danego dnia skoki się odbędą, żeby napisała maila. I tak zrobiła, a my na jeden dzień przypłynęliśmy na wyspę i udało nam się zrobić 2 skoki. 

 

Drugi raz, kiedy na wyspie Hvar spędzaliśmy cały tydzień, tym razem już większą grupą skoczków, Martina dzwoniła za każdym razem jak na wylot miała zaplanowany tylko jeden tandem. Zrobiła też dla nas osobne wyloty. Ale bywało też tak, że dzwoniła, ściągała nas z plaży, a na miejscu mówiła - jednak mamy drugi tandem do wylotu, więc sorry. Życie. :) Ale za to mogliśmy zostawić u nich sprzęty w magazynie, żeby za każdym razem z nimi nie przyjeżdżać. 

Przez te 7 dni skoczyliśmy tylko po 2 razy.

 

Najlepszym pomysłem jest więc przy okazji eksploracji Chorwacji, mieć na uwadze istnienie tej strefy (i innych w Chorwacji jeśli akurat będą działać) i spadochron w bagażniku, może przy okazji się uda skoczyć. :) 

 

 

 

 

Please reload