• White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • White YouTube Icon

Skydive Balaton

Skydive Balaton, czyli troszkę niedoceniana wsród szkoczków strefa nad największym węgierskim jeziorem, którą ja polubiłam bardzo i do której na pewno będę jeszcze wracać nie raz. 

 

DOJAZD

 

Strefa znajduje się na Węgrzech, od Wrocławia dokładnie 616 km. Taką drogę google maps szacują na 7,5 h, ale w nocy da się ją zrobić w 6. ;)

Jeśli mieszkacie w okolicach śląska albo Krakowa, podróż powinna być jeszcze krótsza.

 

Lotnisko Kiliti (bo tak się ono nazywa) jest wąskie i długie, ale ogromne. Jedną jego część jest można powiedzieć ogólna - z restauracją (gdzie rano zjecie wielkie omlety i jajecznicę oraz napijecie się kawy), hotelem, domkami letniskowymi, hangarami dla samolotów i betonowym pasem startowych, druga część natomiast przeznaczona jest tylko do działalności strefy spadochronowej.

UWAGA! Aby dotrzeć do części lotniska ze strefą, należy przejechać dość długą wewnętrzną drogę lotniska.

 

 

ŚMIGŁOWIEC

 

Skoki w Skydive Balaton odbywają się z Mi-8, czyli 19-osobowych helikopterów. Budową mogą przypominać skoczkom Skyvana - w środku są wysokie i bardzo przestronne, po dwóch stronach znajdują się ławeczki, a pozostali skoczkowie siedzą na ziemi. Wyjście jest na ogonie, na całą szerokość śmigłowca. Z powodu nieposiadania przez niego zamykanej klapy, najciekawsze są 4 miejsca na samym ogonie. Kiedy je zajmujemy, nogi zwisają nam za śmigłowiec, a od wypadnięcia dzieli nas sznurek, co dla mnie było dość przerażające, szczególnie do tych 300-500 metrów. Hitem oczywiście jest sznur wiszący nad wyjściem, na którym obowiązkowo trzeba zawisnąć i zrobić sobie zdjęcie. Ciekawym doświadczeniem są bardzo małe strugi po wyjściu oraz separacje, wynoszące zazwyczaj 12-15 sekund, które wynikają oczywiście z bardzo małej prędkości postępowej Mi-8. Dość nietypowe było także wznoszenie helikoptera. Przy starcie początkowo długo leci on praktycznie przy samej ziemi, pod koniec płyty lotniska nagle odrywając się gwałtownie w górę i znajdując od razu na kilkuset metrach. Na prostej do zrzutu znajduje się on szybko, bo na jakiś 2500 metrów, a do osiągnięcia 4000 m pokonuje bardzo mały dystans poziomy. Chociaż podczas naszego pobytu latał tylko żółty śmigłowiec, to przy hangarach stały 2 kolejne - biało-niebieski, czerwono-zielony i, z tego co widziałam na zdjęciach w social mediach, używane są one naprzemiennie. Największym zaskoczeniem było dla nas, że mimo upałów, przekraczających codziennie 30 stopni i pełnym załadowaniu, helikopter osiągał pułap 4000 metrów w 12-13 minut!

 

 

 

STREFA

 

Chociaż regularne, standardowe skoki strefa organizuje tylko w weekendy, to niemal w każdy letni tydzień organizowane są dodatkowe tematyczne boogie. My akurat trafiliśmy na Belgian Boogie.

Mimo, że na strefie było kilkadziesiąt, może 100 osób, wyloty odbywały się dość leniwie. Każdego dnia było ich nie więcej niż 10-12.

 

Bardzo miłym zaskoczeniem był rozkład całej strefy. Zamiast jednej dużej układalni - 9 mniejszych hangarów, ustawionych jako trzy boki kwadratu. Czwarty bok stanowi manifest oraz bar, gdzie przez dały dzień kupić można napoje, lody i przekąski. Po środku znajduję się ładnie przystrzyżona trawka, a w sąsiedztwie układalni - budynki z pokojami oraz toaletami i prysznicami.

 

Organizacja także nie pozostawiała wiele do życzenia. Po zarejestrowaniu w manifeście (do którego przychodzi się już ze wcześniej wypełnioną kartą), dostaje się imienną kartę na smyczy. Doładowuje się ją w manifeście “z góry”, a późniejsze planowanie na wyloty to już tylko przyłożenie karty do czytnika, przy numerze wylotu, który nas interesuje. Przed wejściem do śmigłowca odwiesza się smycz z kartą na specjalnej tablicy, a po powrocie ze skoku - zabiera. Dzięki temu strefa wie, kto jest w górze, a następnie, czy wszyscy skoczkowie bezpiecznie wrócili ze wylotu.   

 

Na strefie można płacić forintami lub euro. Bilet kosztuje 32 euro, układka 5, wypożyczenie sprzętu 10. Przy rejestrowaniu ponosimy opłatę 20 euro za wyrobienie karty. Strefa oferuje także za dodatkową opłatą wypożyczenie kasku, wysokościomierza, gogli i kombinezonu.

 

Pokój dwuosobowy na strefie to koszt 28 euro za noc. Pokoje są czyste, z klimatyzacja i pościelą. Droższą opcją jest nocleg w domkach w pierwszej części lotniska, a zupełnie darmową spanie w namiocie albo układalni. ;)

 

 

 

OKOLICA

 

Od jeziora, strefę dzieli około 6 km w linii prostej i chociaż widok Balatonu z góry jest bardzo ładny, to nie jest to zapierająca dech w piersiach, najpiękniejsza na świecie okolica. Resztę landskejpu stanowią pola i łąki (dokładnie takie same jak w Polsce :p), co oczywiście ma swoje plusy, takie jak brak limitów - w Skydive Balaton mogą skakać wszyscy skoczkowie, posiadający minimum licencję A. Nie słyszałam także o żadnych lokalnych mocnych wiatrach, które mogłyby przeszkodzić w skokach. Podczas naszego pobytu było praktycznie bezwietrznie. Bliskości (dalekości?) jeziora nie musicie się obawiać, nie ma szans do niego dolecieć. A nawet jakbyście się bardzo postarali to i tak nic się nie stanie. Jego średnia głębokość wynosi zaledwie 3 metry, a w najszerszym jego miejscu, mielibyście do brzegu 7 km. :p

 

Administracyjne lotnisko należy do miejscowości Siofok - w praktyce aby dojechać do niej ze strefy, pokonać trzeba prostą 7-kilometrową drogą. My w Siofok byliśmy tylko raz. Wizualnie przypomina typowe Mielno, czy inną Pogorzelicę - trochę pizzerii, lodziarni, stoisk z dmuchanymi zabawkami, McDonalds, stacja benzynowa i supermarket, a nad samym jeziorem bary z piwem i place zabaw. Całkiem miło jednak wieczorem po skokach wyskoczyć tam na kolację i relaks w cieplutkim jeziorze przy zachodzie słońca z piwem we flamingu. ;) 

 

 

Myślę, że Skydive Balaton jest zdecydowanie wart uwagi i odwiedzin chociaż raz w życiu. Ma w sobie coś takiego uroczego, bezstresowego, że naprawdę z takiego wyjazdu można wrócić wypoczętym i z naładowanymi bateriami na maksa. 

Strefa ta idealna jest na kilkudniowy, chillowy wyjazd ze znajomymi. I według mnie jest obowiązkowym punktem dla wszystkich skoczków, chociażby przez Mi-8 - ten śmigłowiec po prostu trzeba zaliczyć! ;) 

Ja polecam bardzo, myślę, że to miejsce będzie jednym z ulubionych na mojej skydivingowej mapie Europy. :) 

 

Odwiedzcie ich stronę i fanpage, bo pojawił się już kalendarz eventów na ten rok, a niektóre są naprawdę interesujące! 

http://skydivebalaton.com/en/

 

 

 

Please reload